Blog Ludwika Bourbona

Ludwik Bourbon vel Matthias Schuft

Talerz, co z Ciebie wyrośnie?

Pan Talerz dostał jakiegoś odlotu, bowiem ubzdurał w swojej główce o nieznanych mi rozmiarach, że zaatakuje UKZT. Ten Pan, a może raczej chłopiec jest zwolennikiem wojen mikronacyjnych, ale nie okłamujmy się: w mikronacjach nie da się prowadzić wojen bez obustronnej zgody, bowiem nie ma jakiegoś ogólno-v-światowego systemu wojennego. Pan Talerz należy do tych, którzy powiedzą: proszę o wysłanie 1 biliona czołgów, 3 trylionów żołnierzy na miejsce x i zadowolony jaki jest potężny. Niestety dla niego, a na szczęście dla wszystkich nie jest to wiążące.

A to można przeczytać na stronie Koalicji Antybourbońskiej:

Akt wypowiedzenia wojny UKZT

Wasze Zakonoscencje!
Państwo oparte na cenzurze i pozbawione jakichkolwiek elementów przyzwoitości i stylu werbalnie grożące naszemu istnieniu i prezentujące wrogą postawę wobec wandnych postaw i prób dyskusji musi zostac poddane przymusowej reedukacji. Niniejszym Koalicja Antyburbońska wypowiada wojnę UKZT.
Wypierdalać!
Podpisano:
przywódcy państw sprzymierzonych

Już słownictwo mówi samo przez się jak bardzo jest to pomylona koalicja, która jest tworem WinkTown, państwa urojonych działań.

UKZT odrzuciło wszczęcie wojny, bo UKZT nie zasługuje na taką miernotę za rywala wojennego, szkoda tylko, że to UKZT jak zawsze będzie uważane za agresora z powodu jakiś dzieci.

maj 13, 2008 Opublikował/a Ludwik Bourbon | Felietony | , , | Liczba komentarzy: 6

Reformy?

W UKZT obserwujemy sporą stagnację. Ostatnimi czasami nic dobrego dla księstwa się nie działo. Ostatni Sejmik Ziemski miał miejsce 1 maja, ale na nim nie postanowiono nic ważnego poza wzorami o umowy handlowe i pracę. Były co prawda dwa projekty zmieniające nieco wygląd ustrojowy, ale zostały odrzucone. Na pytanie czy UKZT potrzebuje reform, władza raz odpowiada, że księstwo znajduje się w agonii a drugiego dnia, że wszystko jest w najznakomitszym porządku.

Tak więc czy UKZT są potrzebne reformy? Skoro władza sama nie wie, czy jest agonia, czy porządek, bo skoro w przeciągu nocy zmienia na ten temat pogląd, to jednak wydaje mi się, że są konieczne, a dlaczego? UKZT płaci obecnie wysoką cenę za stanowczo za szybki rozwój, co sprawia, że państwo na dobrą sprawę nie może zostać obsłużone. Ustrój jest już w zaawansowanym stopniu rozwinięty, tylko brakuje ludzi, którzy by to prawo obsługiwali. W najlepszym okresie bywało w UKZT 15 mieszkańców, co sprawiało, że państwo kwitło, obecnie ta liczba spadła do 5.

Co więc trzeba by zmienić? Polityka wewnętrzna jest obecnie na średnim poziomie, brakuje przede wszystkim ożywienia gospodarki. Natomiast w opłakanym stanie i na czym skupię się przede wszystkim, jest dyplomacja UKZT. Już pomijając fakt, że ministerstwo spraw zagranicznych nie raczy informować o swoich osiągach mieszkańców, w sumie osobiście nie dziwie się temu, to także sprawia, że UKZT cieszy się beznadziejną opinią wśród najważniejszych okręgów mikronacjii.

UKZT uznaje całe mnóstwo państewek, które liczą albo 2-3 mieszkańców, albo w ogóle już są martwe, a w większości państw tych dużych miesza się UKZT z błotem, bo jedynie Austro-Węgry wg nielicznych doniesień dyplomacji traktują nas obojętnie oraz w Sułtanacie Al Rajn można zauważyć sporą aktywność opozycyjną monarchy UKZT, a tak poza tym: Sarmacja nas nie lubi, Wandystan nie cierpi, Gnomia podobnie, Scholandia tu nie wiem, ale domyślam się, że podobnie jak Sarmacja, są to obecnie najsilniejsze państwa, które za UKZT nie przepadają. Oraz także personalnie nie lubi UKZT Michał O’Rhada, Maciej Faron i kilku innych zasłużonych tego v-świata, u których zamiast szukać oparcia, dyplomacja UKZT szuka wrogów.

Uważam jako prywatny od miesiąca mieszkaniec UKZT, że jeśli nastawienie dyplomacji się nie zmieni, prędzej czy później widmo agonii i śmierci się ziści, bo jak długo można budować swą potęgę na państwach tzw yoyonacji? W UKZT widzimy znakomity przykład tego, że dyplomacja została sprywatyzowana przez monarchę, co sprawia, że polityka zagraniczna UKZT zawsze będzie kuleć.

maj 10, 2008 Opublikował/a Ludwik Bourbon | Reportaż | , , , | Liczba komentarzy: 4

Czy mieszkańcy v-świata cierpią na bezsenność?

Przeglądając wiele postów, artykułów, dokumentów prawnych, zauważyłem bardzo ciekawą rzecz. Duża część z nich została opublikowana tuż, a nawet grubo po północy. Ja cierpię na taką bezsenność z powodów czysto fizjologicznych, albowiem jestem kłębkiem nerwów a nawet po prostu z uzależnienia, a inni mieszkańce mikronacjii?

Zastanawia mnie związek pomiędzy bezsennością, mikronacjamii, a nawet uzależnieniem się od komputera, mikroświata. Czy nie ważniejsze jest to, aby zdrowo się wyspać? Albo ważniejsze jest jednak to, aby się dobrze bawić, dać jakiś post/dokument na stronie swojej mikronacjii? Uzależnienie to poważna sprawa, a sam uzależniony niezbyt zdaje sobie z tego sprawę, że jest uzależniony. A więc czy mikronacje to bezpieczna zabawa? Z drugiej strony, co jest bezpieczne, generalnie człowiek otoczony jest pełnią niebezpieczeństw, więc wydawać by się mogło, że mikronacje nie są złe, i też taką tezę popieram, ale oczywiście wszystko ma swój umiar.

Powracając do tych postów po północy, to jak widzę artykuły wysłane o 2 w nocy, to troszeczkę dziw mnie bierze, a zarazem zastanawia mnie, czy z jakimś uzależnieniem nie mamy tutaj do czynienia. Oczywiście nie wszystkich to tyczy, gdyż nie wszyscy siedzą do 2-3 w nocy, aby coś opublikować dla swojego v-państwa, gdyż mikronacje to przede wszystkim dobra zabawa, a nie męczarnia kosztem własnego zdrowia. Uzależnienie od komputera przez psychologów w jego sile jest uznawane na równi z alkoholizmem, ciężko wyleczyć takie uzależnienia.

Powyższy filmik jest pewnie trochę przekoloryzowany, ale troszeczkę prawdy w tym chyba jest.

maj 7, 2008 Opublikował/a Ludwik Bourbon | Esej | , , | Liczba komentarzy: 7