Spór o kulturę osobistą!
Niedawno temu w UKZT powstał dekret na mocy rozporządzenia Ministra Kultury – Pani Zofii Hanowerskiej, w którym ma miejsce zarządzenie cenzury prewencyjnej na słowa wulgarne. W UKZT uważamy te słowa za najbardziej słuszne, gdyż słownictwo świadczy o człowieku, słownictwo jest jakby obrazem wewnętrznej kultury, a zasada przeważnie jest jedna – im bardziej wykształcony, inteligentny człowiek, tym piękniejszym językiem się wysławia. Jednak na forum wszystkich mikronacjii pierwsze komentarze jakie usłyszeliśmy od zewnętrznych obserwatorów to: buce, sztywniaki i tym podobnych określeń. Dla mnie buce to osoby chamskie, które używają wulgaryzmów nie wiadomo poco, z tego co wiem, to większość mieszkańców v-świata jest pacyfistycznie nastawiona do świata, a wulgaryzmów używają osoby raczej agresywne. Potem zaczęły się dokuczania typu: co jest brzydkiego w słowie “siki”, wg mnie to świadczy źle o nich, a nie o nas. Jak wiadomo siki to określenie brzydsze słowa mocz, a więc po co używać określeń brzydkich, jak można te piękniejsze? Dążmy do ideału, bo po co cieszyć się brzydotą? Oni dalej swoje, my swoje, aż w końcu Fryderyk Wilhelm I podsumował to, myślę, że bardzo mądrze: każdy może się bawić jak chce i niech każdy zajmie się swoimi sprawami.
Co niektórzy nie mają pojęcia czym jest konstruktywna krytyka, byle zgnębić drugiego.
