O pewnym błędzie…
UKZT popełniło stanowczy błąd w historii dyplomacji – uznało państwo WinkTown. Czy WinkTown na to zasługiwało? Wówczas wszystko wskazywało na to, że tak, bo państwo do bólu wyglądało na państwo zabawne i ciekawe a co gorsza na normalne i rozsądne, które musi się tylko i wyłącznie przekonstruować na mikronację i UKZT poniekąd w tym chciało pomóc. Jednak te złudzenie ich normalności bardzo szybko stało się być obłudą, gdyż jest zupełnie odwrotnie, bo czy normalne jest państwo, które obstrzeliwuje ambasadorów przyjacielskich państw, które wywołuje wojnę tylko i wyłącznie z tego powodu, że któreś państwo wypowiedziało im dekret, albo chciało maluteńkim oddziałem odbić atakowanego tam ambasadora? Odpowiedź nasuwa się sama, że państwo normalne to raczej nie synonim WinkTown. Słomagrom za próby atomowe został skazany na poważne konsekwencje, ale handel bronią atomową przez WinkTown nie budzi w v-świecie żadnych kontrowersji, czy to nie paradoks, który świadczy o dwulicowości? MSZ UKZT podpisując z nimi traktat nie widział tego, albo widział inne korzyści, ale czy było warto z agresorami stawać w parze? Moja subiektywna ocena brzmi, że warto nie było.

Trudno… nikt ci nie kazał… winki nie dadzą sbie dmuchac w kasze !
Jedyne miejsce gdzie winki powinny dmuchać to w balonik na posterunku policji
Tiaaaa… może i to był błąd, ale z obu stron
a poza tym – może mi ktoś w końcu dać linka do strzelaniny, kiedy to, jak mi się wydaje, wszystko się zaczęło?
ludwik zrywam boki… jesteś śmieszny jak twe państwo..