Reformy?
W UKZT obserwujemy sporą stagnację. Ostatnimi czasami nic dobrego dla księstwa się nie działo. Ostatni Sejmik Ziemski miał miejsce 1 maja, ale na nim nie postanowiono nic ważnego poza wzorami o umowy handlowe i pracę. Były co prawda dwa projekty zmieniające nieco wygląd ustrojowy, ale zostały odrzucone. Na pytanie czy UKZT potrzebuje reform, władza raz odpowiada, że księstwo znajduje się w agonii a drugiego dnia, że wszystko jest w najznakomitszym porządku.
Tak więc czy UKZT są potrzebne reformy? Skoro władza sama nie wie, czy jest agonia, czy porządek, bo skoro w przeciągu nocy zmienia na ten temat pogląd, to jednak wydaje mi się, że są konieczne, a dlaczego? UKZT płaci obecnie wysoką cenę za stanowczo za szybki rozwój, co sprawia, że państwo na dobrą sprawę nie może zostać obsłużone. Ustrój jest już w zaawansowanym stopniu rozwinięty, tylko brakuje ludzi, którzy by to prawo obsługiwali. W najlepszym okresie bywało w UKZT 15 mieszkańców, co sprawiało, że państwo kwitło, obecnie ta liczba spadła do 5.
Co więc trzeba by zmienić? Polityka wewnętrzna jest obecnie na średnim poziomie, brakuje przede wszystkim ożywienia gospodarki. Natomiast w opłakanym stanie i na czym skupię się przede wszystkim, jest dyplomacja UKZT. Już pomijając fakt, że ministerstwo spraw zagranicznych nie raczy informować o swoich osiągach mieszkańców, w sumie osobiście nie dziwie się temu, to także sprawia, że UKZT cieszy się beznadziejną opinią wśród najważniejszych okręgów mikronacjii.
UKZT uznaje całe mnóstwo państewek, które liczą albo 2-3 mieszkańców, albo w ogóle już są martwe, a w większości państw tych dużych miesza się UKZT z błotem, bo jedynie Austro-Węgry wg nielicznych doniesień dyplomacji traktują nas obojętnie oraz w Sułtanacie Al Rajn można zauważyć sporą aktywność opozycyjną monarchy UKZT, a tak poza tym: Sarmacja nas nie lubi, Wandystan nie cierpi, Gnomia podobnie, Scholandia tu nie wiem, ale domyślam się, że podobnie jak Sarmacja, są to obecnie najsilniejsze państwa, które za UKZT nie przepadają. Oraz także personalnie nie lubi UKZT Michał O’Rhada, Maciej Faron i kilku innych zasłużonych tego v-świata, u których zamiast szukać oparcia, dyplomacja UKZT szuka wrogów.
Uważam jako prywatny od miesiąca mieszkaniec UKZT, że jeśli nastawienie dyplomacji się nie zmieni, prędzej czy później widmo agonii i śmierci się ziści, bo jak długo można budować swą potęgę na państwach tzw yoyonacji? W UKZT widzimy znakomity przykład tego, że dyplomacja została sprywatyzowana przez monarchę, co sprawia, że polityka zagraniczna UKZT zawsze będzie kuleć.

Jakie to piękne- Michała i mnie wymieniono jako wrogów personalnych a resztę uchwycono jako “kilku innych”.
Poza tym wydaje mi się, że gdyby w UKZT zmieniła się władza: monarchą zostałbyś Ty albo ktoś inny to moje nastawienie do tego państwa mogłoby się znacznie zmienić na dobre.
Głównym następcą tronu jest Filip Bourbon, a wtedy uwierz, że polityka się jeszcze pogorszy
Wydaje mi się, że nadużyciem jest napisanie, że nie lubię UKZT – owszem, czasem wykpiwam pewne zachowania władz i władcy, ale co do samego państwa, to raczej czuję… rozczarowanie. Bo model państwa zakonnego daje niesamowite możliwości, a niestety, w moim odczuciu, w UKZT są one niemal całkowicie marnowane…
Kiedy byłem w UKZT, to bynajmniej nie po to, żeby, jak to Frytka Wilus twierdził, rozwalać państwo i wprowadzać socjalizm… Bo to nie ten rodzaj państwa. Skoro jest coś takiego, jak państwo zakonne, to powinno być to państwo zakonne – ale nie, niestety, dość smętna imitacja, gdzie zza zakonnego wystroju wystaje zwykła Lolardia (dla mnie synonim państwa bez charakteru, tej właściwej “jojonacji”) i to jeszcze z absolutnym monarchą, który zachowuje się… jakby nie mówić, dziecinnie.
Dlatego powtarzam – UKZT ma wielki potencjał. Rzecz w tym, jak się go wykorzysta.
Zgadzam się z przedmówcą. UKZT ma a może miało szanse być państwem ciekawym, o specyficznym charakterze, ale w rezultacie mamy państwo zawiści i spełniania przez monarchę swoich nazwijmy to łagodnie marzeń dominowania nad wszystkim i wszystkimi.